wtorek, 24 lipca 2012

Śnieżna Gęś



Filip często wypływał w morze łódką,i tam obserwował przelatujące ptaki,które potem uwieczniał na swoich obrazach.Żeglując musiał czasem pomagać sobie zębami,gdyż niesprawna lewa ręka utrudniała mu pracę na łodzi.Zbudował też przy latarni zagrodę,w której trzymał złapane przez siebie ptaki,jednak nigdy nie robił im krzywdy i zawsze potem wypuszczał na wolność.
Pewnego listopadowego popołudnia do drzwi latarni rozległo się pukanie.Filip mieszkał tam już trzy lata i nikt nigdy go nie odwiedzał.Gdy otworzył drzwi zobaczył na progu brudną,zabiedzoną dziewczynkę,którą przywiodły do niego opowieści o jego zdolnościach w leczeniu ptaków.W ramionach trzymała bowiem rannego białego ptaka,któremu bardzo pragnęła pomóc.Dzięki temu pragnieniu,przezwyciężyła strach przed Filipem.
Gdy weszli do środka malarz troskliwie zajął się i opowiedział dziewczynce jego historię.Była to śnieżna gęś,która przyleciała tu aż z Kanady.Wspólnie nadali jej imię Zaginiona Księżniczka.Filip opowiedział dziewczynce także o innych ptakach mieszkających w jego zagrodzie,a ona stopniowo zapomniała o strasznych opowieściach,które krążyły o nim w wiosce.Na pożegnanie powiedziała mu,że ma na imię Fritha i obiecała go odwiedzić za parę dni,by zobaczyć jak miewa się księżniczka.
I tak Fritha stała się częstym gościem w latarni...uwielbiała słuchać opowieści Filipa...patrzeć jak maluje...powoli przestała dostrzegać garb Filipa i jego okaleczoną rękę.
Śnieżna gęś miała się coraz lepiej.Zimę spędziła w latarni,a pewnego czerwcowego dnia wzbiła się w powietrze i zatoczywszy kilka kółek ze smutnym krzykiem....odleciała.Wraz z nią odeszła Fritha.Filip znów został sam...aż tu nagle pewnego październikowego dnia wśród ryku wiatru,usłyszał znajomy krzyk.Księżniczka wróciła!
Ze łzami w oczach Filip patrzył jak chodzi po zagrodzie,jakby nigdy jej nie opuszczała.Zaraz też zostawił w wiosce wiadomość dla Frithy,która trzy dni później zjawiła się w latarni.Przez ten czas gdy jej nie było,bardzo wyrosła i dojrzała.
Mijały lata,dla Filipa upływ czasu znaczyły przyloty i odloty śnieżnej gęsi.Wraz z nią zjawiała się również Fritha.Żeglowała razem z nimi po morzu,słuchała  jego opowieści,chłonęła wiedzę o dzikich ptakach.Jednak gdy latem gęś odlatywała,Fritha nie przychodziła do latarni,czuła,że nie powinna się tam zjawiać gdy nie ma księżniczki.Gdy jednego roku gęś nie wróciła,Filip myślał że z żalu pęknie mu serce.Całą zimę spędził samotnie malując...nie było także Frithy.
Jak wielka była jego radość gdy w październiku zjawiły się obie.Gęś spędzała w latarni coraz więcej czasu,chodziła za Filipem wszędzie...czasem nawet wchodziła do środka...do latarni.
Gdy wybuchła druga wojna światowa,gęś została w latarni na dobre.Zaskoczony Filip doszedł do wniosku,że nie jest już Zagubioną Księżniczką,tutaj znalazła swój dom i postanowiła zostać.Pomyślał też,że podobnie było z Frithą,która zjawiała się u niego wraz z księżniczką,a teraz stała się uroczą młodą kobietą.Zrozumiał jak bardzo ją pokochał,ale wiedział,że nie może jej powiedzieć o swoim uczuciu.Nie potrafił tylko ukryć wyrazu swoich oczu.Fritha poczuła się trochę nieswojo.Wiedziała jak bardzo jest samotny,ale nie umiała zrozumieć jego smutnego spojrzenia.Pożegnała się i wróciła do wioski.
Latarnie odwiedziła dopiero po trzech tygodniach,znalazła Filipa przy łodzi,przygotowywał się do drogi.Postanowił pomóc w ewakuacji żołnierzy z Dunkierki.Wiedział,że może wielu z nich uratować,przewożąc swoją łodzią.Zrozpaczona Fritha próbowała go zatrzymać...ale na próżno.Poprosił tylko,by w czasie jego nieobecności opiekowała się ptakami.Ze łzami w oczach Fritha pomachała mu na pożegnanie.Księżniczka zatoczyła kilka kół w powietrzu...i poleciała za Filipem.
Zgodnie z relacją żołnierzy Filip z wielką ofiarnością,pomagał w ewakuacji,ratując wielu z nich życie.A w powietrzu stale latała śnieżna gęś,w której dopatrywano się dobrego znaku samej opatrzności.O czwartej nad ranem,z pokładu jednego ze statków dostrzeżono samotną łódź...na jej dnie leżał martwy Filip,z piersią przeszytą wieloma pociskami.Na burcie przycupnęła śnieżna gęś,nie opuszczając swojego przyjaciela...do końca.Żołnierze próbowali przyciągnąć łódź,ale gęś nie pozwalała,machając groźnie skrzydłami.Dzięki temu,statkowi udało się ominąć minę,którą potem zdetonowano.Wybuch pociągnął za sobą łódkę Filipa.Gęś w ostatnim geście pożegnania,zatoczyła koła nad wodą...i odleciała.
Tymczasem w latarni Fritha opiekowała się ptakami i rozmyślała o Filipie,czekając na jego powrót.W jednym ze składzików znalazła obraz,przedstawiający ją jako mała dziewczynkę z ranną księżniczką w ramionach.Pomyślała,że właśnie dzięki niej zostali przyjaciółmi.Mijały dni...gdy pewnego usłyszała nagle krzyk śnieżnej gęsi,wybiegła radośnie przed dom...nigdzie nie było jednak widać łódki...zrozumiała wtedy że Filip już nie wróci....
Księżniczka przyleciała sama,a Fritha ze łzami w oczach,w jej żałosnym krzyku słyszała ostatnie pożegnanie Filipa.Widziała w niej duszę malarza,który przyszedł się z nią pożegnać zanim odejdzie na zawsze.Teraz wiedziała jak bardzo ją kochał i jak ona pokochała jego.Odeszła z latarni przyciskając do piersi obrazek Filipa.
Fritha przez kilka tygodni przychodziła do latarni,by karmić ptaki w zagrodzie.Pewnego ranka zastała tam tylko morze...Niemiecki samolot przez pomyłkę zbombardował latarnię,z której nie pozostało nic...tylko wielkie trzęsawisko.
                                                                                                                           Piotr Kosiński                                                                                                                                            


Album grupy Camel,,The Snow Goose 1975 r'' nagrany w składzie:

Andrew Latimer-voc,g,fl.
Doug Ferguson-bas
Peter Bardens-org
Andy Ward-dr

Billboard-162
UK Albums Chart-22

                                                        klucz gęsi-
                                         zawieszona na cienkiej gałązce
                                                        obrączka




   



4 komentarze:

  1. przyjaźń
    miłość
    tak często splatają się
    w jeden warkocz
    ze smutkiem
    rozstania...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a my
      nadal
      z wiarą
      rozczesujemy włosy...

      Usuń
  2. najczęściej tak
    czasami nie
    bywa, że chodzę potargana
    jak nieboskie stworzenie

    najczęściej tak...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z myśli
      bywa,że bez grzebienia
      układam fryzurę
      słów
      jak pająk sieć
      nad ranem

      Usuń